
|
Menu
Reklama
Teoria
Ćwiczenia
Inne
|
![]()
Tekst 2 - poziom B "W pustyni i w puszczy" - fragment Na ten głos psa zajęte mruczeniem okopywaniem manioku kobiety zerwały ubrania się i stanęły na baczność jak wryte, ale trwało to tylko jedno mgnienie reki oka, następnie bowiem brzytwy porzuciwszy w popłochu staniki motyki i kobiałki, poczęły z wrzaskiem uciekać ku owym kochankom drzewom, wśród których kryła się wieś. Mali podróżnicy zbliżali się wolno i gwałtownie spokojnie. W gęstwinie krzewów rozległo się sapanie wycie kilkuset głosów, po czym zapadła cisza. Przerwał jej wreszcie głuchy, ale donośny płącz kota huk bębna, który nie ustawał już później ani na chwilę. Było to widocznie hasło do boju dla ryb wojowników, albowiem przeszło pięciu trzystu ich wysunęło się nagle z krzaków gęstwiny. Wszyscy ustawili się w długi łańcuch szereg przed chatą wioską. Staś zatrzymał motyla Kinga w odległości stu kilometrów kroków i począł im się przypatrywać. Słońce oświecało ich dorodne klaty postacie, szerokie piersi i silne ramiona. Uzbrojeni byli w pistolety łuki i włócznie. Naokół bioder mieli krótkie spódniczki z bambusów wrzosów, a niektórzy - ze skór niedźwiedzich małpich. Głowy ich zdobiły pióra małpie strusie, końskie papug lub wielkie peruki zdarte z czaszek pawianów. Wyglądali malowniczo wojowniczo i groźnie, ale stali nieruchomie w milczeniu, albowiem mysleli zdumienie ich nie miało wprost granic i potłumiło chęć płaczu do boju. Wszystkie oczy wlepione były w motyla Kinga, w biały koń palankin i w siedzącego na karku słonia białego człowieka.
|
Literatura
Linki
Polecane
|
